>> piątek, 8 sierpnia 2008 16:32:06komentarze [1]
.......


Skrucha xD >> piątek, 7 marca 2008 12:14:33komentarze [2]
Ja wiem xD Jestem oszustką, kłamczuchą i Bóg wie co jeszcze, ale nie moge! Chce coś napisać i już nawet trzy razy coś napisałam, ale za każdym razem kasowałam:(
Może kiedyś wena mi wróci i w końcu dodam porządną notke;)
A póki, co, trzymajta się;****


Przepraszam >> wtorek, 20 listopada 2007 17:00:25komentarze [15]
Bardzo przepraszam z powodu braku notek, obiecuje, że jak będe miała w końcu neta(a to bedzie juz niedługo) pierwsze, co zrobie to dodam notke.




...Wróciłam?... >> piątek, 17 sierpnia 2007 09:47:46komentarze [15]
***INFORMACJA DLA LUDZI,
KTóRZY CZYTAJą MOJEGO BLOGA***

Przeprowadziłam się do NS dwa tygodnie temu i dzięki Bogu moja koleżanka, która mieszka w tym mieście ma internet! Więc notka powinna pojawić się gdzieś tak pod koniec miesiąca, wcześniej nie mogę, bo ona dzisiaj wyjeżdża, a ja w tuż po niej:)
Całuski dla Sisterki i Szajerki:*
Oraz dla Niki( która swoim komentarzem sprawiła mi ogromną przyjemność, wielkie dzięki za niego:*) i Helsing-bio(jejku...uwielbiam Twoje komentarze:*)

***KONIEC INFORMACJI***

***INFORMACJA DLA FANóW NARUTO***

Wydaje mi się, że większość ludzi, którzy oglądają to Anime, ogląda je na YouTube, albo ściąga przez jakiś program, ale zawsze z angielskimi napisami- a widzicie, ja do niedawna też tak robiłam, ale mój kolega z NS pokazał mi stronkę* gdzie Naruto jest po japońsku(zdarza się, ale to naprawdę rzadkość, że jest inny dubbing) i z polskimi napisami! Do angielskich nic nie mam, ale wiadomo, lepiej czytać sobie po polsku:)

*www.kreskowka.pl - trzeba zlecieć na sam dół i po lewej jest w rubryczce "Naruto", a ciut niżej "Naruto Shippuuden" - zapraszam:)

***KONIEC INFORMACJI***




...Najbliższa przyszłość okaże się decydująca ... >> poniedziałek, 30 lipica 2007 21:48:39komentarze [12]
Kiedyś obiecałam sobie, że moje notki będą wynosiły dwie strony Worda, niestety dzisiaj wynoszą one półtora. Uwierzcie mi, jestem równie zła, co wy- no, bo co sobie odwalam, dwie strony to dwie, a nie xD Ale musiałam skończyc w tym momencie i samo wyszło…

Tym razem najlepsze AMV o FMA, piosenka boska i anime ^^

Nie moglam sie oprzeć by i tego nie dodać:)

- Integral Wingates Farburke Hellsing, pójdziesz ze mną – odezwał się, przystając i patrząc wprost na nią, ignorując zupełnie wampira. Kobieta natomiast uśmiechnęła się kpiąco i uniosła lekko głowę do góry, mrużąc przy okazji oczy. W tej chwili zastanawiała się jak bardzo Alucard jest zły, jakby nie patrzeć został obrażony przez tego niby człowieka, a znając go, jego duma ucierpiała. W pewnej chwili zaczęła się śmiać, to było tak dziwne, że nie wytrzymała. Albo to coś było tak głupie albo szykowało coś dużego, bo to było niemożliwe by nie słyszeli o Wielkim Nosferatu, skoro ją znają.
- No Alucard i co Ty na to? – Uspokoiła się, ale uśmiech w ogóle nie schodził jej z twarzy. – Ty… - spojrzała na dowódcę, gdy nie uzyskała odpowiedzi – Jak się nazywasz? –
- Gaijin Hato –
- Mam nieodparte wrażenie, że masz coś wspólnego z Yoshidą –
- Nazwisko to nie wszystko, jeśli wiesz, co mam na myśli –
- Jak na takie coś, kim jesteś, umiesz bardzo dobrze angielski –
- Byłem kiedyś człowiekiem –
- Interesujące, jak dawno stałeś się…. Tym czymś? –
- Chimerą*, kilka lat temu –
- Jak one powstają? –
- Są one połączeniem człowieka i zwierzęcia, w ich przypadku była to ryba –
- A w Twoim? Różnisz się od reszty –
- Jestem wyjątkiem –
- Co masz na myśli? –
- Mój pan stworzył mnie z czegoś innego niż zwierze –
- Twój pan…? –
- Wybacz mi, ale ta rozmowa jest zbyt długa a mój Pan nie należy do cierpliwych osób –
- Dlaczego ja? – Zapytała, ignorując jego słowa
- Na te pytanie odpowie Ci On, nie ja –
- Dlaczego ja? –Warknęła
- Dostałem rozkaz przyprowadzenia Cię do Niego, nic więcej nie wiem –
- Jest więcej takich jak Ty? –
- Ja jestem jedyny, prawie tak potężny jak mój Pan –
- Alucard – powiedziała i w jednej chwili wszystkie stworzenia zostały zniszczone oprócz Hato, na co on zareagował zupełnym szokiem
- Jakim cudem? – Zapytał powoli dochodząc do siebie
- Na to pytanie odpowiem Ci, gdy spotkamy się w piekle – warknął celując w niego ze swoich broni
- Proszę o wybaczenia panie Tepes, ale taki również dostałem rozkaz, ignorować wszystko, co nie dotyczy panny Hellsing. Doskonale zdawałem sobie sprawę z pana obecności – powiedział kłaniając się mu. W tej chwili nie mógł pozwolić by Nosferatu go zabił
- Kto? – zapytał mrużąc oczy, co bardzo zdenerwowało Gaijiniego. Od Noseratu emanowała potężna aura, cały czas ją czuł odkąd się tutaj pojawił, co wcale mu nie ułatwiało zadania. W tej chwili zaczął nienawidzić swego pana, doskonale wiedział, że najpotężniejszy z wampirów jest sługą Hellsing a mimo to, wydał mu takie bezsensowne rozkazy! – Drugi raz nie powtórzę, Hato – warknął
- Mojego Pana nikt nie zna, nikomu oprócz mnie i swoich…niewolnic – wypowiadając te słowo spojrzał wprost na Integre, która zmrużyła oczy słysząc to – nie udało się Go zobaczyć – z powrotem przeniósł wzrok na wampira – A teraz proszę o wybaczenia, ale musze zabrać pannę Hellsing – powiedział wyciągając sztylet, po czym rozciął sobie palec, a krew, która stamtąd wyciekła spadła na ziemie, dokładnie trzy krople… Momentalnie wszystko zaczęło się trząść a z ziemi zaczęły wychodzić ghule, które znów ich otoczyły, ale tym razem nie czekały, lecz od razu rzuciły się na nich, a raczej na wampira. Integral instynktownie sięgnęła do kieszeni spodni, by wyciągnąć własną broń, której tam nie było! ~ Co jest…? ~ Pomyślała, a dopiero po chwili uświadomiła sobie, że tam nie może być jej broni, bo to w końcu nie jest jej garnitur tylko strój, który łaskawie dał jej Alucard! ~ A niech to szlak ~ pomyślała cofając się o kilka kroków, ale o dziwo na coś natrafiła, a raczej na kogoś
- Bardzo mi przykro panno Hellsing, ale rozkazy to rozkazy – powiedział, po czym unieruchomił jej ręce
- Co do…? – Powiedziała, gdy nagle zaczęła wchłaniać ją ziemia razem z Hato! – Puszczaj mnie kretynie! – Warknęła próbując się uwolnić, ale jego uścisk był zbyt mocny. Nagle przyciągnął ją do siebie tak, że ich ciała stykały się, a jego oddech czuła tuż przy swojej szyi i momentalnie zesztywniała, a jej serce zaczęło bić jak oszalałe
- Integral… - szepnął, przesuwając nosem po jej szyi aż do ucha – Najbliższa przyszłość okaże się decydująca – jego głos był zachrypnięty, powodując, że jej strach jeszcze bardziej wzrósł, natomiast źrenice rozszerzyły się.
- Alucard! – Krzyknęła przerażona, w tej samej chwili, gdy ziemia już doszczętnie ją wchłonęła. Natomiast wampir gwałtownie odwrócił się w jej stronę, ale jej już tam nie było. Odkąd znał Integre, jeszcze nigdy nie słyszał by w jej głosie było tyle strachu.
Stał w miejscu wciąż patrząc gdzie tak niedawno była Integral, a jego źrenice z każdą sekundą stawały się jeszcze bardziej czerwone i w tej samej chwili jego kły wydłużyły się jeszcze bardziej niż dotychczas. Górną warga uniosła mu się ukazując kły, natomiast z jego gardła wydobyło się warczenie. Stracił świadomość tego, co robi, gdy zamienił się w wygłodniałe bestie i zaczął rozszarpywać każdego, kto znajdował się w pobliżu. Czuł jedynie chęć mordu i niesamowitą wściekłość.
Dopiero, gdy nie pozostało nikogo, jego świadomość wróciła i z powrotem zamienił się w swoją zwyczajną postać. Stał w środku ogromnej dziury, tam, gdzie jeszcze niedawno była Integral….

*Nazwę wykorzystałam z FMA, od razu się przyznam bym potem bury nie dostała ^^

A teraz najważniejsze, w najbliższym czasie(tydzien, dwa) przeprowadzam się, ale tym razem do innego miasta. Nie mam pojęcia, kiedy będę miała Internet i czy w ogóle będę go miała, dlatego tez nie wiem, kiedy pojawi się kolejna notka. Najgorsze jest to, że Nowa Sól to jedna wielka dziura zabita deskami, tam nic nie ma- jestem po prostu załamana…

Wielkie kissy dla Szajerki, Sisterki i Moniki:*
I dla najlepszych autorek opowiadań Hellsingowskich, czyli: Integral:* i Inti:*



...Śmierć czeka tylko wybranych, Ty do nich nie należysz, Integral... >> poniedziałek, 9 lipica 2007 19:39:59komentarze [23]

Tym razem yaoi- większość obrazków mi się nie podoba, ale za to ta muzyka... boska:)

Integral po chwili znów położyła się na łóżku i patrzyła w sufit o niczym nie myśląc. Była zmęczona, czuła się tak, jakby ktoś odebrał jej całą energię.
Gdy nagle resztkami sił zerwała się z łóżka słysząc wycie alarmu, ~ Co się dzieje? ~ Pomyślała podbiegając do drzwi i nasłuchując. Lecz jedyne, co słyszała to potworny dźwięk syreny, tylko, dlaczego ktoś ją włączył?! Czy to możliwe, że znowu ktoś zaatakował jej rezydencję?! ~ Aluca… ~ chciała zawołać wampira, ale nagle poczuła jak ciało odmawia jej posłuszeństwa i upadła na kolana. ~ Co się dzieje?! ~ Pomyślała lekko przestraszona
~ Nic się nie martw, Mistrzu. Zaraz wszystkim się zajmę ~ usłyszała głos wampira w swojej głowie,
~ Ale co się dzieje? ~ Powtórzyła już po raz kolejny tego wieczoru
~ Twoi dawni przyjaciele postanowili złożyć Ci wizytę ~
~ Co masz na myśli? ~
~ Odpoczywaj, Integral ~
~ Alucard! ~ Zawołał, ale tym razem nie uzyskała odpowiedzi, ~ Jacy przyjaciele…? ~ Pomyślała powoli się podnosząc. Chciała otworzyć drzwi, ale jak na złość były zamknięte! Ze wściekłości uderzyła w nie pięścią ~ Alucard do cholery! W tej chwili otwórz te przeklęte drzwi! To rozkaz! ~ Krzyknęła w myślach już całkiem rozjuszona, ale znów z tym samym skutkiem, wampir się nie odezwał. Westchnęła cicho by się uspokoić, po czym rozejrzała się po pokoju. Nie widziała tu nic, co by mogło się przydać w otworzeniu drzwi. Odsunęła się od nich i zaczęła patrzyć na nie intensywnie jakby łudząc się, że pod wpływem jej wzroku otworzą się. Tym razem nie słyszała tylko alarm, lecz strzelaninę i krzyki żołnierzy, co wcale a wcale jej się nie podobało. Najbardziej bała się o Waltera, może i miał swoje nitki i był w miarę szybki, ale nie był już taki młody jak kiedyś.
Nagle drzwi się otworzyły, co ją bardzo zdziwiło, ale widząc, kto stoi w progu, poczuła falę złości, natomiast Alucard jakby nigdy nic wyciągnął dłoń w jej stronę i powiedział
- Chodź – a na jego twarzy pojawił się krzywy uśmiech. Lecz ona jej nie chwyciła, tylko podeszła do niego z zamiarem uderzenia go w twarz, ale on jakby specjalnie w ostatniej chwili chwycił jej dłoń, tuż przy swojej twarzy, a jego uśmiech w ogóle nie schodził mu z twarzy
- Później się pobawimy, Integral. Teraz chodź - nadal trzymając ją za nadgarstek pociągnął ją za sobą, gdy zaczął iść
- Dokąd mnie prowadzisz, wampirze? – Warknęła zła, próbując przy okazji wyrwać dłoń, ale jego uścisk był zbyt mocny – Sama potrafię iść! – Syknęła
- W to nie wątpię – powiedział nadal ją trzymając
- Puść mnie w końcu! To boli! –
- Przestanie boleć, gdy Ty przestaniesz się wyrywać – Jego uśmiech w ogóle nie schodził mu z twarzy
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie –
- Nie musze –
- Alucard! – Warknęła, gdy nagle puścił ją tuż przed drzwiami prowadzącymi na hol
- Masz iść za mną – powiedział wyciągając obie swoje bronie, a trzecia ręka, która wyszła mu z torsu otworzyła drzwi, po czym zaczęli iść przed siebie, natomiast sam Alucard strzelał do każdego wroga, który stanął mu na drodze. Integral zauważyła, że ten ktoś, kto ją zaatakował wyglądał tak samo jak te dziwne stworzenia, które zaatakowały ją nad jeziorkiem!
-, O co tu chodzi…? – Powiedziała niby do siebie niby do wampira
- Widocznie spodobałaś im się wtedy i chcą Cię z powrotem mieć dla siebie – Odezwał się z kpiną w glosie i odwrócił się w jej stronę, po czym przystawił jej broń do głowy, co kobietę zupełnie zaskoczyło, więc zatrzymała się. Lecz wampir po chwili odsunął broń od niej i zastrzelił stworzenie będące tuż za nią, po czym uśmiechnął się wrednie
- Idiota – syknęła, zgrzytając zębami, na co on poszerzył uśmiech, a po chwili znów zaczęli iść przed siebie – Alucard do cholery gdzie Ty mnie prowadzisz?! – Krzyknęła już zupełnie wyprowadzona z równowagi, gdyby miała swoją broń to pewnie zamiast w te stworzenia zaczęłaby strzelać w niego i nie żałowałaby wtedy ani jednej kuli.
- Na dwór – odpowiedział wciąż mając ten przeklęty uśmiech
- Jakbyś nie zauważył, mój strój nie jest odpowiedni na taką pogodę – warknęła zatrzymując się, więc i on też to zrobił
- Skoro tak mówisz – wystarczyło jedno jego spojrzenia a ona zamiast swoich ciuchów miała na sobie czarne spodnie, białą koszule i do tego marynarkę, natomiast na nogach miała czarne szpilki ze skóry
- Oszalałeś?! – Krzyknęła prawie doprowadzona do furii
- Tak powinnaś chodzić, na co dzień, Mistrzu – powiedział uśmiechając się bezczelnie a ta poczerwieniała na twarzy, niewiadomo czy bardziej ze złości czy z zażenowania – Chodź – znów obrócił się i zaczął iść przed siebie, a ona mimo woli poszła za nim. Równie dobrze mogła zawrócić i udać się do swojego gabinetu, ale ciekawość zwyciężyła, bo jak znała tego zapchlonego wampira nie prowadzi ją na dwór tylko po to by się wywietrzyła.
- Gdzie jest policjantka i Walter? –
- Na pierwszym piętrze. Nic im nie jest – uprzedził jej następne pytanie
- To dobrze – mruknęła. Już po chwili znaleźli się na dworze i gdy tylko przeszli kilka kroków od razu otoczyło ich mnóstwo stworzeni, więc się zatrzymali ~ A więc to tak… ~ pomyślała rozglądając się na około i zauważając, jak te dziwne stworzenia wychodzą z okien i stają na około niej uniemożliwiając jej jakiekolwiek przejście. Więc dlatego ją tu przyprowadził, chciał by te wszystkie potwory na jej widok powychodziły z rezydencji by nie męczyć się w szukaniu ich… - Alucard, byłeś kiedyś na rybach? Przynęta zawsze musi umrzeć – powiedziała z sarkazmem w głosie
- Postaram się by tym razem tak nie było –
- Wolałabym byś tak bardzo się nie starał – mruknęła cicho sądząc, że wampir nie usłyszał, lecz jego słuch był zbyt wyostrzony. Dlatego słysząc jej słowa, zmarszczył brwi
- Śmierć czeka tylko wybranych, Ty do nich nie należysz, Integral –
- Sądzę, że się mylisz –
- Ja nigdy się nie mylę. Mówiłem Ci już, wszystko, co robię i mówię jest perfekcyjne –
- Dlaczego nie atakują? – Zmieniła temat mając już dość tej rozmowy
- Czekają –
- Na kogo? –
- Na niego – skinął głową na pół człowieka, pół rybę idącego w ich stronę. Jako jedyny najbardziej przypominał człowieka, więc jak się domyślała to on właśnie był przywódcą.


Ok… Gdy pisałam tą notkę sądziłam, że jest choć trochę lepsza od poprzedniej, ale w tej chwili już sama nie wiem…
Wielkie kissy dla Szajerki, Sisterki i Moniczki:)



...Nawet to, że z każdym dniem coraz bardziej pragnął tej kobiety... >> piątek, 22 czerwca 2007 23:49:23komentarze [28]

To jest pierwszy filmik jaki obejrzałam o Hellsingu, jest boski^^

Integral stała naprzeciwko wampira mając już dość jego samowolki. Przez ostatni czas zachowuje się jakby on był tu Mistrzem a ona jego służącą
-Nie pogardziłbym taką zamianą ról, Mistrzu-
-A ja nie pogardziłabym ani jednej kuli na Tobie- warknęła
-Masz ochotę postrzelać? Nie krępuj się-
-Kto powiedział, że się krępuję? Nie wiem po prostu czy jest sens marnować na Ciebie amunicje, wampirze- syknęła
-Uczysz się panować nad sobą, Mistrzu?-
-Co masz na myśli?-
-Integral, którą znałem nie pogardziłaby taką okazją-
-Zabawne. Ja akurat mogę do Ciebie strzelać, kiedy tylko chce. Co za różnica czy zrobię to teraz czy może później?- Warknęła
-Może taka, że gdybyś zrobiła to teraz, ulżyłoby Ci-
-Ulgę poczuje, gdy zejdziesz mi z oczu-
-To jest rozkaz?-
-Tak-
-Co tylko sobie życzysz, Mistrzu- skłonił się lekko, po czym zniknął. Integral przez chwile stała w miejscu patrząc tam gdzie jeszcze przed chwilą był wampir. I dopiero teraz zdała sobie sprawę, co takiego zrobiła. Miała się dowiedzieć, kto tu był, a wyszło na to, że nie wie nic. Zgrzytnęła zębami zastanawiając się czy zawołać go z powrotem, czy może dać sobie spokój i później to od niego wyciągnąć, gdy się już uspokoi i chwile prześpi. Wybrała drugą opcję, jej zmęczenie dopiero teraz dało o sobie znać jeszcze bardziej niż dotychczas i postanowiła dłużej już z nim nie walczyć.
Podeszła do szafy i wyjęła z niej swoją koszule nocną, po czym poszła do łazienki umyć się i przebrać. Po kilku minutach wyszła stamtąd i skierowała się do swojego gabinetu. Gdy już się tam znalazła, podeszła do biurka i wyjęła z niej swoją broń. Nie miała zamiaru pozwolić by ktoś zaskoczył ją podczas snu a już tym bardziej podawać mu się jak na tacy, bezbronną jak niemowlę.
Sprawdziła czy broń jest załadowana, a gdy miała już pewność z powrotem wróciła do własnego pokoju i położyła się na łóżku, chowając ją pod poduszką. Odłożyła okulary na szafce nocnej i ułożyła się wygodnie, nawet nie zdając sobie sprawy, że przez ten cały czas jest przez kogoś obserwowana.

Obudziła się, słysząc pukanie do drzwi. Podniosła się z łóżka przeklinając tego kogoś, że budzi ją o tak wczesnej porze. Podeszła do drzwi i otworzyła je z zamiarem powiedzenia temu komuś, co o nim myśli, ale powstrzymała się w ostatniej chwili, widząc, ze to Walter.
-Coś się stało?- Zapytała siląc się na uprzejmy ton
-To panienka nadal spała?- Powiedział lokaj wchodząc do środka i kładąc tace z jedzeniem na stole –jest po dziesiątej, sądziłem, że panienka już dawno nie śpi- odwrócił się w jej stronę, a na jego twarzy widniało zatroskanie
-Jest już tak późno? Nie miałam pojęcia…- dotknęła dłonią skroni i zaczęła je masować
-Jak panience się spało? Widać, że jeszcze nie jest panienka w formie-
-Walter, przesadzasz. Nic mi nie jest- spojrzała na niego mrużąc lekko oczy…, Od kiedy on jest taki mały…? Przeszło jej przez głowę, czując jakby świat zaczął w jednej chwili wirować i kurczyć się, a wszystko to, co zostało z wczorajszej kolacji chciało wydostać się na światło dzienne przez jej gardło, co wcale a wcale jej nie odpowiadało. W jednej chwili wszystko się nasiliło i nawet nie wiedzieć, kiedy poczuła jak robi jej się słabo, a powieki same zaczynają jej się zamykać. Natomiast ciało staje się dziwnie lekkie i zaczyna osuwać się w dół ku podłodze. Nie poczuła twardej ziemi, tak jak tego się spodziewała, tylko czyjeś dłonie obejmujące ją w tali i ratujące przed upadkiem. Nie wiedziała, kto to, jego twarz była zbyt rozmazana, ale czuła, że przy nim jest bezpieczna, więc pozwoliła temu dziwnemu uczuciu zapanować nad jej umysłem i ciałem i osunęła się w ciemność…

Nie miała pojęcia jak długo była nieprzytomna, ale jednego była pewna, nie znajdowała się u siebie w pokoju. To miejsce było dziwnie zimne, jakby przeszywało ją swoimi chłodem na wylot, a panująca tu ciemność ledwo pozwoliła jej się rozejrzeć. Lecz w zdziwienie sprawiło ją to, że gdy tylko o tym pomyślała nagle prawie wszędzie zapaliły się świeczki, sprawiając, że było, choć trochę bardziej jasno, a raczej był przyjemny półmrok. Natomiast w samym pokoju zrobiło się cieplej.
-Integral- usłyszała czyjś głos po prawej, chociaż doskonale wiedziała, do kogo należy. Nie odwracając się w tamtą stronę, mruknęła coś pod nosem, dając mu do zrozumienia, że słyszy. –Jak się czujesz?-
-Nie licząc tego, że żołądek przewraca mi się do góry nogami…świetnie-
-Jak zwykle pełna ironii-
-Zachowam to bez komentarza… A tak właściwie gdzie ja jestem?-
-U mnie w pokoju-
-Nie nazwałabym tego pokojem- mimo woli uśmiechnęła się, co ją bardzo zdziwiło. Dlaczego jest w takim dobrym nastroju? Powinna raczej wstać i wszystko zdemolować a potem, zadawać pytania. –W sumie nazywaj to jak chcesz…, Co ja tu robię?-
-Odpoczywasz-
-U Ciebie w pokoju, tak? Interesujące… A jak się tu dostałam?-
-Przeniosłem Cię-
-A wcześniej byłam…?-
-U siebie w pokoju-
-Jesteś zbyt miły, co zrobiłeś?-
-Uwierz mi, wolisz nie wiedzieć- uśmiechnął się krzywo, widząc jak ta kręci z rezygnacją głową
-Alucard- otworzyła oczy, patrząc przed siebie-Ty wiesz wszystko, prawda?-
-To zależy, o co pytasz-
-Nie udawaj- z powrotem zamknęła oczy –Ty wiesz…prawda…?-
-Wiem jedynie, co czułaś-
-Alucard… Nie męcz mnie, już nie mam siły-
-Integral, Twoją siłą jestem ja, a póki żyje, Twoja siła nie zmaleje, więc nie mów mi, że już nie dajesz rady-
-Ty nic nie wiesz- podniosła się i spojrzała w jego krwiste oczy –Ty nie wiesz, co to ból, upokorzenie i czucie tego żalu, że nie dałeś rady, chociaż się starałeś. Ty jesteś wampirem, Ty nie wiesz, co to uczucia, więc przestań pieprzyć, że wiesz, co czułam! Bo tak naprawdę nie wiesz…nikt nie wie i już nigdy się nie dowie- zmrużyła oczy, gdy się nie odezwał… -Dlaczego nic nie mówisz?-
-Jestem wampirem- wstał z krzesła i spojrzał na nią ostatni raz, dodając –Ja nic nie wiem-, po czym zniknął
-Alucard- szepnęła…-Skoro jesteś moją siłą…to proszę Cię, pomóż mi…- spuściła głowę, pozwalając by włosy zasłoniły jej twarz-powiedz, że już wszystko będzie dobrze i pomóż mi się podnieść, bo już nie daje rady…To za dużo jak dla mnie…- nie mogła już dłużej powstrzymać drżenia ramion –nie chce być sama…- zacieśniła mocno dłonie na kołdrze

Alucard słyszał jej słowa, chciał do niej podejść i powiedzieć, że już nie da jej skrzywdzić, że już nie pozwoli by cierpiała, ale nie mógł. Wampirza strona jego osobowości upajała się jej słowami, chciała by cierpiała i dalej była małą bezbronną dziewczynką, która potrzebowała pomocy. Śmieszne, jakby on posiadał inną stronę, niż wampirzą, jest potworem w ludzkiej postaci i nic ani nikt tego nie zmieni. Nawet to, że z każdym dniem coraz bardziej pragnął tej kobiety, chociaż wiedział, że nie powinien, to jego Mistrz. A poza tym ona jest Hellsing, a on tego rodu nienawidzi jak nikogo innego na świecie…

***

Przepraszam... Wiem, że notka nawet nie zalicza się do kategorii średniej:/ Ale jakoś wena mnie opuściła przez ten czas- to już moja czwarta próba naskrobania czegoś, jak widać jest taka sama żałosna jak poprzzednie, chociaż choć trochę lepsza, skoro dodałam właśnie ją:/
No nic, moze co niektórym się spodoba,w co tak szczerze powiedziawszy wątpie...
Całuski dla Sis i Szajery...


...O tak, Moja Droga.... Należysz do mnie... >> piątek, 25 maja 2007 19:02:08komentarze [56]
Jestem naprawde bardzo wdzięczna za słowa otuchy Szajerze, Integral i Moni@, oraz chciałabym właśnie im dedykować tą notke- jesteście naprawde kochane:*

Nie wiedzieć czemu, serce zaczeło bić jej szybciej ~co jest...?~ pomyślała zdziwiona
-Integral...? Wszystko w porządku...?- zapytał Walter, widząc, że jego pani nagle zamilkła
-Tak...tak, wszystko w porządku- spowrotem spojrzała na niego -przynieś mi kawe. Musze w końcu zająć się papierami-
-Zaraz przyniose- patrzył na nią jeszcze chwile, po czym wyszedł z gabinetu. Natomiast Integral, zapaliła cygaro i zabrała się za papierkową robote...
Spojrzała na zegarek, była 3 nad ranem, a jej jeszcze została mniej niż połowa. Westchneła zła, dlaczego do cholery jest już tak strasznie zmęczona?! Otworzyła gwałtownie szuflade i wyjeła kolejne cygaro, po czym zapaliła je. W sumie co się dziwi...? Od razu, gdy się obudziła zabrała się do pracy, zamiast jeszcze odpocząć. Ale taka już była, nie cierpiała odkładać czegoś na później, wręcz nienawidziła. Wolała najpierw zrobić, co ma do roboty, a potem odpoczywać.
Zamkneła oczy i zaczeła wsłuchiwać się w cisze... Zupełną cisze... Nie wiedzieć czemu ten spokuj ją przerażał...Czuła się dziwnie zagrożona...
-Integral- aż podskoczyła słysząc styłu za sobą głos wampira. Gwałtownie odwróciła się w jego strone.
-Co ty tu robisz?- zapytała zdziwiona, patrząc na niego przenikliwie
-Przyszedłem odwiedzić swojego Mistrza- uśmiechnął się krzywo, po czym zniknął. Długo nie musiała na niego czekać, bo już po chwili pojawił się w fotelu na przeciw jej biurka.
-Alucard, przyszedłeś z czymś ważnym, czy po to by mnie denerwować?- warkneła
-Na pewno chcesz znać odpowieć?- jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył
-Ależ ty jesteś zabawny- powiedziała głosem pełnym kpiny -Jeżeli masz coś sensownego do powiedzenia to mów, a potem wynoś się. Przeszkadzasz mi.-
-Sensownego? Raczej coś, co Cię bardzo zaciekawi-
-Mów- zwężyła oczy, cały czas patrząc na niego.
-Nie ma nic za darmo, Moja Droga...-
-Nie przypominam sobie bym należała do Ciebie, jest wręcz przeciwnie-
-Racja...Jestem cały twój...-
-Alucard, nie drażnij mnie, tylko mów, co masz do powiedzenia- warkneła, czując jak przez chwile przyśpieszyło jej serce... Dlaczego zawsze w wypowiedziach tego wampira muszą być jakieś podteksty...? Jakby nie potrafił zrobić czegoś porzadnie i bez żadnego gadania...
-Wszystko, co potrafie robie wręcz perfekcyjnie, Mistrzu-
-Alucard, ile razy mam Ci powtarzać żebyś przestał czytać w moich myślach!- warkneła zła
-To nie ja myśle zbyt głośno-
-Nie obchodzi mnie to, co masz do powiedzenia! W tej chwili wynoś się-
-Mistrzu, przecież wiem, że ciekawość wręcz zżera Cię od środka, mnie nie musisz okłamywać...- pochylił się troche w jej strone -Ja i tak wiem o Tobie wszystko...-
-Nie wiesz nawet połowy tego co ważne, wampirze-
-Tego co ważne...? Mistrzu czyżbyś coś przede mną ukrywała...?-
-Przed Toba nie da się niczego ukryć- poruszyła się niespokojnie, czując jego niesamowicie przenikliwe spojrzenie na sobie, jakby jeszcze bardziej intenswywne niż wcześniej
-Dobrze, że to chociaż wiesz-
-A co to ma niby znaczyć?-
-Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie- na jego twarzy znów pojawił się krzywy uśmiech
-Alucard, co ty...- przerwała widząc jak nagle zmarszczył brwi
-Ktoś jest u Ciebie w pokoju- tylko tyle usłyszała, nim zniknął. Jak kto, ktoś jest u niej w pokoju?! Wyjeła z biurka swoją broń, po czym ruszyła w strone drzwi. Nacisneła na klamke, ale nic to nie dało, drzwi były zamknięte! Chociaż nie przypominała sobie by je zamykała!
~Co jest do cholery?!~ wybiegła z gabinetu w celu wejścia z drugiej strony, ale tam też było zamknięte! -Alucard, do cholery! Co się tu dzieje?!- warkneła, uderzając pięścią w drzwi.

-Czyżby to nie była, Integral?- powiedział mężczyzna stojący w kącie pokoju.
-Tak, to ona... Przyszedłeś tu po nią...?-
-Miałem taki zamiar... Ale, popełniłem podstawowy błąd... Nie doceniłem swojego przeciwnika-
-A kiedykolwiek kogoś doceniałeś, Yoshida-
-Nikogo, poza Tobą, Tepes-
-Przygotowany jesteś, chłopcze-
-Taką rzecz to każdy wie o Tobie, bo w sumie, kto by nie znał najokrutniejszego z najokrutniejszych? Nawet za życia byłeś potworem...Ale, nie przyszedłem tu gadać o Tobie. Zabieram ze sobą, Integral.- gdy to powiedział, Nosferatu zaśmiał się kpiąco.
-Musisz być naprawde bardzo dobrze przygotowany- jego oczy momentalnie pociemniały... W końcu ktoś tak silny jak Incognito? Ktoś z kim mógłby powalczyć?
-Nawet lepiej niż myślisz, ale nim wciele swój plan w życie, chce Ci zadać jedno pytanie-
-Jeżeli będzie choć troche ciekawe, odpowiem- uśmiechnął się krzywo
-Dlaczego, jesteś sługą człowieka...Nie,dlaczego pozwalasz jej jeszcze żyć...? Ktoś tak potężny jak ty nie potrzebuje kogoś tak słabego jak ona-
-Integral, nie jest zwykła kobietą, Yoshida Ty masz swoje zamiary wobec niej, a ja własne, ale w moich, ty nie istniejesz- jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył
-Własne...?-
-Gdybym jej nie potrzebował już dawno byłaby martwa-
-Zabiłbyś ją?-
-Nie, tego akurat nie moge-
-Więc jakbyś to zrobił?-
-To pytanie, jest zbyt oczywiste bym Ci na nie odpowiadał, Yoshida. Ta rozmowa już mnie nudzi- zwężył oczy, wciąż patrząc na niego
-To samo nie moge powiedzieć...- pstryknął palcami, a obok niego pojawili się dwaj mężczyźni
-Myślisz, że to Ci wyjdzie...?-
-Co takiego...?- Niemożliwe...Czyżby go przejrzał...? Ale jak?! Jego blokady nikt nie mógł przejść!
-Nie zapominaj, że nie masz do czynienia ze zwykłym wampirem- na jego twarzy znów pojawił się krzywy uśmiech
-Jak ty to...?!-
-Jestem Prawdziwym Nieśmiertelnym Wampirem, jedynym najpotężniejszym wampirem żyjącym na tym marnym świecie. A ty się mnie pytasz jak to zrobiłem?- w całym pokoju można było słyszeć potworny śmiech wampira -Nie jesteś aż tak dobrze przygotowany jak Ci się zdaje- jego ciało zaczeło zmieniać się w bestie -Nie jesteś tak potężny jak myślałem- jego głos z każdym słowem stawał się coraz bardziej wściekły. Kolejny, który myślał, że da sobie z nim rade, kolejny zbyt słaby wampir...
Cały pokój momentalnie przybrał czerwoną barwe, a na ścianach pojawiły się różne znaki. Natomiast sam wampir zniknął, przybierając postać bestii. -Integral należy do mnie i tylko do mnie!- w całym pokoju dało się słyszeć wściekły głos wampira. Miał już dość tych ciągłych głupców myślących, że pokonają go bez żadnego problemu...
Nagle jedna z bestii ruszyła na mężczyzne stojącego po prawej, w jednej chwili rozszarpała go i rzuciła się na kolejną ofiare, ale nie na Yoshide, jego postanowił zostawić sobie na koniec.
-Integral i tak będzie moja, prędzej czy później i tak ją zdobęde!- warknął wściekły Hikaru, po czym wyjął swoją broń i zaczął strzelać w Nosferatu. Wampir nawet nie starał się robić uników, wiedząc, że i tak wygra. Wszystkie bestie momentalnie znikneły by zaraz po chwili pojawić się styłu za Yoshidą i zaatakować go. Lecz on o dziwo zrobił unik, odskakując na bezpieczną odległość. -Mówiłem Ci, wampirze, że jestem bardzo dobrze przygotowany- w jego głosie można było słyszeć kpine. -Nawet na kogoś tak potężnego jak ty, znajdzie się jakiś sposób- uśmiechnął się drwiąco, widząc jak wampir przybiera swoją normalną postać, a z jego ran spływa krew i niebieska ciecz. -Będą o tym legendy...Wielki Dracula zostaje pokonany przez Hikaru Yoshide, drugiego z najpotężniejszych...chociaż nie, teraz już jedynego z najpotężniejszych- powiedział po czym zaczął śmiać się głosem przepełnionym szaleństwem
-Yoshida...- warknął wściekły Alucard -Nie lubie gdy ktoś mnie nie docenia- znów cały pokój przybrał barwe krwistą, natomiast Hikaru spojrzał zdziwiony na wampira, nie wiedząc, co się dzieje
-Jak ty to...?-
-Na każdego znajdzie się jakiś sposób- na jego twarz znów pojawił się kpiący uśmiech -Pożegnaj się z życiem, Yoshida- powiedział po czym zniknął pojawiając się styłu za nim -Legendy będą o tym, jak pokonałem najsłabszego z najsłabszych- warknął tuż przy jego uchu, po czym wbił mu dłoń w plecy, przebijając go, lecz od razu nie zabił. Wyjął ręke z jego ciała i odsunął się, pozwalając by upadł na ziemie. Stał nad nim, patrząc jak na jego twarzy maluje się niesamowite cierpienie, ale nawet to go nie powstrzymało. Postwaił noge na jego plecach, natomiast dłonią chwycił jego ręke i wyrwał mu ją, a z ust Hikaru wydobył się krzyk bólu -Co jest, Yoshida? Bolało?- powiedział z kpiną w głosie -Na co czekasz? Nie miałeś przypadkiem zamiaru zabrać stąd Integry?-
-Ona...Ona... I tak będzie moja..- wychrypiał, czując jeszcze mocniejszy uścisk stopy wampira na swoich plecach... Nie mógł w to uwierzyć, jego broń nie zadziałała... Niebieski płyn miał powstrzymać wampira w zmiane w bestie i zablokować jego moc, tak by był bezbronny, lecz niestety, nie udało się, chociaż miał już prawie pewność, że wygrał... Był głupcem to musiał sobie przyznać, myśląc, ze pokona kogoś tak potężnego jak On... Ale wojna jeszcze trwa, on tak łatwo się nie podda... Zamknął oczy, skupiając resztke swojej mocy, po czym nagle zniknął.
Natomiast sam Alucard patrzył w to miejsce gdzie jeszcze przed chwilą był Yoshida, wcale nie zdziwiło go, że zniknął. Pozwolił mu na to, bo chciał zobaczyć, co następnym razem przygotuje ktoś taki jak on... Jakim następnym sposobem będzie próbował zabrać od niego Integral... Bo ona już dawno należała do niego, chociaż tak naprawde jeszcze o tym nie wiedziała... Uśmiechnął się krzywo, po czym spojrzał na drzwi, a jego cienie otworzyły je, pozwalając by wściekła Integral weszła do środka...
-Alucard!- warknęła blondynka, patrząc na niego morderczym wzrokiem
~O tak, Moja Droga.... Należysz do mnie~ pomyślał, a jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył.

Czytałam swoje dzieło(notke) i wiem, że jest potworne, totalnie nie mogłam wczuć się w Alu, za co bardzo was przepraszam i obiecuje w następnej notce bardziej się postarać.
Za wszystkie błędy baaaardzo przepraszam:)
Całuski dla Ciebie Sisterko:*:*:*


...Bo Hellsing to potęga... >> piątek, 27 kwietnia 2007 12:32:38komentarze [43]
Leżała w łóżku patrząc na sufit, była sama, tego była pewna, bo nie czuła nigdzie w pobliżu Alucarda... Jej marzenia o pierwszym razie legły w gruzach... Śmieszne, jakby Hellsing mógł o czym kolwiek innym marzyć oprócz tego by być nie pokonanym i zwalczać wszystkie kreatury na tym świecie... Ale ona oprócz tego, że była jednym z Hellsingów, była też kobietą... W pracy była zimna jak lód i nieugięta,ale w samotności mogła dać upust swoim emocjom... nie, ona nie płakała, w sumie dlaczego miałaby...? Jakby nie patrzeć jej życie nie jest takie złe... Ma wszystko, co chciała...własną organizacje, władze i jest kimś... Chociaż, nie zawsze wszystko jej się udaje, ale takie jest już życie. Ludzie nie są doskonali, czasami potrafią być wręcz okrutni. Nieraz spotkasz kogoś takiego i nieraz sie sparzysz... Dlatego właśnie nabierasz dystansu jedynie do innych, nie do siebie. To Ci daję siłę, żeby iść do przodu. Nie zważając na innych, trwać w przekonaniu, że jesteś kimś ponad innymi. Ze losy przeciętnych, nic dla Ciebie nie znaczących ludzi, nie są warte Twojej uwagi.
Oczywiście nie należy tego okazywać na zewnątrz. Nie. Trzeba założyć maskę. To konieczne w tym wypadku. Ludzie będę woleli Twoją maskę niż Ciebie, to oczywiste. Zresztą zawsze wolą. Oni nie chcą Cię widzieć beznadziejnym. Nie. Oni pragną, abyś miał siłę, której i oni mogliby od Ciebie zaczerpnąć. Gromadzą się wokół silnych osobowości, wierząc, że same przebywanie w ich towarzystwie, czyni ich lepszymi. Tak jest zawsze...Ludzie...tak podobni do potworów potrafią Cię zniszczyć i zarazem pomóc Ci się podnieść, jeżeli jesteś im potrzebny.. Królowa właśnie taka jest... Nie dawała sobie sama rady, potrzebowała jej by udowodnić innym, że wszystko ma pod kontrolą, założyć maskę dobrej władczyni... A gdy nikt nie patrzy, zrzucić cały ciężar na kogoś innego. Co ją to obchodziło, że jej duma ucierpiała... Ma wykonywać rozkazy i milczeć, a gdy zacznie za bardzo się panoszyć, zagrozi, że znów wyląduje w więzieniu, odbierze jej rezydencje i wszystko co ma, chociaż tak naprawdę nie ma do tego prawa...Ale kogo to obchodzi, w końcu to Królowa, jej wszystko wolno... Temu zapchlonemu Okrągłemu Stołowi też się wydaję, że mogą wszystko... Królowa tego nie widzi, ale ona tak... Manipulują nią jak chcą, chociaż można też powiedzieć, że i Monarchini manipuluje nimi... Tak w kółko, jedni nasyłają innych na drugiego i sądzą, że i ją mają w garści... Głupcy... Jakby do tej pory nie dała dostarczających dowód by pokazać, że jest kimś równym im, a nawet lepszym. Hellsing zawsze był i będzie niezwyciężony, drugi raz nie dopuści do tego by ktoś zabrał jej organizacje, nie po to w dzieciństwie starała się jak najlepiej mogła by sprostać narzuconym na nią wymaganiom. Nie po to zmarnowała lata młodości by teraz znów dać się złapać w kolejną pułapkę.Walter mówił jej by nikomu nie ufała, najbliższym i nawet samej sobie. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień... Kto wie, może znów pojawi sie ktoś podobny do jej wujaszka i będzie chciał ją zabić, byle tylko przejąć jej organizację... Bo Hellsing to potęga... Wszyscy arystokraci o tym wiedzą i co niektórym kretynom wydawało się, że jest głupią panienką, która nie wie nic o wojnie... Lalunią, która udaję Stalową Dziewicę, byle tylko się od niej odczepili... Że to tylko głupie plotki, iż od dzieciństwa była szkolona by władać armią, by podejmować decyzje, które będą miały decydujący wpływ na to czy jej żołnierze przeżyją czy też nie... Najśmieszniejsze jest to, że było paru idiotów chcących sprawdzić czy to aby na pewno plotka... Doprowadzali ją do szału, ogarnięci myślą o władzy byle na tyle niepoważni by zobaczyć jaka naprawdę jest. Przekonali się, że wszystko to co o niej mówiono jest prawdą... Do tej pory nie pokazują jej sie na oczy... Bo czego się spodziewali? Że odda pierwszemu lepszemu swoją organizacje nie mogąc już znieść więcej tego ciężaru? Ale jednego nie wzieli pod uwagę... Ona jest Hellsing! Te nazwisko o czymś świadczy do cholery!
A teraz splugawiła je, pozwalają by jakiś człowiek...nie, on nie był człowiekiem...by jakiś potwór ją zgwałcił... Najbardziej się obawiała, że mogłaby wydać jego potomka na świat... Bo kto wie, czy aby przypadkiem nie sprawił, że po pierwszym razie mogła by zajść w ciążę... Będzie się modlić o to by jednak to była nieprawda...
Podniosła się powoli na łóżku, nie może tak cała wieczność leżeć w tych czterech ścianach i ubolewać nad tym co się stało. Zapomni o tym i będzie żyć dalej, bo co innego może zrobić... Teraz najbardziej żałowała tego, że nie może sobie przypomnieć twarzy tego chama, który jej to zrobił, bo w tej chwili najbardziej pragnęła się na nim zemścić, sprawić by cierpiał tak samo jak ona...

Spuściła nogi na podłogę i wstała, po czym podeszła do szafy i wyciągnęła z niej swój garnitur. Spojrzała jeszcze na zegarek, była 19.48 i weszła do łazienki. Po jakiejś godzinie wyszła stamtąd, wyglądała jak dawna Integral, nie licząc tego, że była trochę bladsza niż zwykle. Odgarnęła włosy do tyłu, po czym skierowała kroki do swojego gabinetu.
Spojrzała na biurko i zauważyła sporą część papierów, pewnie Walter próbował zabrać się za nie, ale nie dał rady wypełnić wszystkich za nim wyzdrowieje. Mimo woli uśmiechnęła się, on nigdy jej jeszcze nie zawiódł, mu jedynemu najbardziej ufała, powierzyła by nawet własne życie w jego ręce. To jedyny człowiek, który zawsze jej pomagał i wspierał w trudnych sytuacjach... Racja... Walter był człowiekiem, a potwór znajdujący się w jej lochach był wampirem. On też nigdy jej nie zawiódł, zawsze wyciągał z opresji i jak tak teraz myśli to mu też ufała i powierzyła by własne życie. Cóż za ironia losu, Hellsing to organizacja zwalczająca wampiry i różne pomioty nie potrzebnie chodzące po tym świecie, a ona trzyma dwa we własnej rezydencji. I do tego najpotężniejszego z najpotężniejszych...w gruncie rzeczy ludzkość powinna być jej za to wdzięczna, gdyby nie ona, a raczej jej przodek Abraham van Hellsing, Alucard byłby wolny i zabijał dziesiątki, a może nawet setki tysięcy ludzi... Myślałby tylko o tym by się wzmocnić i niszczył by każdego kto by stanął mu na drodze, może nawet i ją. Bo na pewno próbowała by go powstrzymać gdyby doszło do takiej sytuacji.
Zawsze dziwiła ją jego dziwna obsesja na punkcie wzmocnienia się i szukania coraz to potężniejszych przeciwników... Gdy miała ku temu sposobności, obserwowała go podczas walki. Widziała w jego oczach to niesamowite podniecenie gdy staje na przeciw dość silnego przeciwnika, albo tą wściekłość gdy okazuje się, że wróg wcale nie jest taki silny na jakiego wygląda...

Usiadła za biurkiem i powoli przejechała koniuszkami palców po nim ~wracasz do pracy, co Integral~ pomyślała lekko uśmiechając się. Po chwili podniosła do góry słuchawkę i przyłożyła ją do ucha, po czym wykręciła numer do lokaja. Nie czekała długo, bo już po chwili usłyszała zdziwiony głos Waltera
-słucham...?-
-Walterze przynieś mi kawę do gabinetu i...-
-Integral?! Powinnaś odpoczywać!- zawołał oszołomiony przerywając jej
-nic mi już...-
-poczekaj, zaraz do Ciebie przyjdę!- powiedział, po czym usłyszała jak odkłada, a raczej rzuca słuchawką. No tak, tego się mogła spodziewać, zaraz do niej przyjdzie i będzie jej prawić kazania na temat jej zdrowia i odpoczynku, jakby była małym dzieckiem i nie wiedziała, co jest dla niej dobre, bo raczej nie leżenie w łóżku i rozmyślanie nad swoim życiem, prędzej popadła by w jakąś depresje, niż się uleczyła.
Tak jak się spodziewała już po chwili w jej drzwiach stanął zdyszany Walter
~to już nie ta kondycja, co kiedyś, co staruszku?~ pomyślała uśmiechając się lekko
-Integral, powinnaś...!-
-Walter, doskonale wiem, co jest dla mnie dobre, nie musisz się martwić- tym razem to ona mu przerwała
-ale...-
-nie ma żadnego “ale”, wszystko mam już pod kontrolą, no może prawie wszystko- spojrzała znacząco na papiery -nie musisz się martwić, już wróciłam do siebie-
-jesteś pewna? Bo może powinnaś zrobić sobie jeszcze jeden dzień wolny...?-
-nie, Walterze. Jak już mówiłam, wszystko jest w porządku- poprawiła okulary, po czym dodała -nie próbuj nawet mnie namawiać, bo to nic Ci nie da, podjęłam decyzje i już jej nie zmienię, zrozumiałeś?
-tak- uśmiechnął się z troską -przepraszam, ale zapomniałem o kawie- powiedział, a ona słysząc to, zaśmiała się
-nic nie szkodzi, mogę poczekać-
-tak mnie przestraszyłaś, że jedynie, o czym myślałem to to by jak najszybciej dostać się do Ciebie-
-nie dziwie Ci się... Coś mnie ominęło podczas mojej krótkiej niedyspozycji...?-
-w sumie nic, oprócz tego, że Marko się o Ciebie pytał...-


Całuski dla mojej Sisterki Klaudii i Szajery:*:*


...Albo wiesz co, zamiast Cię zabijać, zostaniesz moją niewolnicą... >> środa, 11 kwietnia 2007 14:31:12komentarze [27]
Komputer mam jeszcze zepsuty- pisze z komputera mojej mamy chłopaka- cud, że mi dał:)
Miłego czytania:


Stała tak jeszcze chwile zastanawiając się co ma teraz zrobić. PMS już całkiem ją wykańczał, a to dopiero początek. Miała nadzieje, że nie zrobi nic głupiego tak jak z Alucardem. Westchnęła bez głośnie, po czym wróciła do łazienki i ubrała się. Po chwili wyszła stamtąd i udała się w stronę kuchni. Szła powoli przed siebie myśląc, co ma jeszcze do zrobienia. Z oddala zauważyła Marko, wcale nie była z tego zadowolona, nie miała ochoty z nim rozmawiać. A była pewna, że ją zaczepi. Nie myliła się, gdy byli już blisko, zagrodził jej drogę, tak że nie mogła przejść.
-chciałeś coś?-
-porozmawiać...- mówił jak dla niej dziwnie spokojnym głosem...
-śpieszy mi się, więc się streszczaj- skrzyżowała ręce na piersi i patrzyła na niego wyczekująco
-poświęcisz mi chyba godzinkę?-
-pięć minut-
-za mało-
-nie masz wyboru, mam dla Ciebie tylko tyle czasu-
-nie, to ty nie masz wyboru-
-co?- zdziwiła ją jego odpowiedź, gdy nagle coś popchnęło ją na ścianę i unieruchomiło. Spojrzała zaskoczona na Marko, lecz on stał w tym samym miejscu i patrzył na nią przenikliwie -jak ty to....-
-normalnie, nie trzeba być wampirem by mieć jakąś moc- pstryknął palcami i nagle kilka guzików od jej koszuli rozpięło się, ukazując jej dekolt
-co ty do cholery robisz?!- warknęła, zupełnie nie poznawała go
-podziwiam twoje ciało- uśmiechnął się kpiąco
-masz w tej chwili przestać!- coraz bardziej zaczynała tracić zimną krew. Nagle jakaś siła uniosła jej dłonie i przygwoździła do ściany nad jej głową
-ślicznie wyglądasz, jak się złościsz- powiedział po czym zaczął do niej podchodzić
-Marko, jeżeli w tej chwili nie przestaniesz to...-
-nic mi nie zrobisz- przerwał jej stając tuż obok niej – jesteś tylko człowiekiem-
-a ty kim do cholery jesteś?!- zapytała, a on zaczął się śmiać -co Cię tak bawi?!-
-twoje pytanie....nie wiesz kim jestem?...-
-nie wiem kim teraz jesteś i co opętało Marko, którego znałam!- warknęła
-Cały czas jestem nim, tylko, że trochę inny- uśmiech nie schodził mu z twarzy -poza tym, nigdy tak naprawdę mnie nie znałaś, sądziłaś, że jestem frajerem, który zawraca Ci niepotrzebnie głowę-
-jaki ty spostrzegawczy jesteś- warknęła, gdy nagle Marko jeszcze bardziej przysunął się do niej i dotknął jej brodę unosząc do góry
-mam przewagę nad tobą...innymi słowy, jesteś moją ofiarą...- przesunął drugą dłonią po jej policzku -więc licz się ze słowami...chyba nie chcesz bym zademonstrował na tobie moją moc-
-jeżeli myślisz, że mnie przestraszysz to jesteś w błędzie!- szarpnęła się, ale nic to nie dało
-sądzę, że ty zawsze się bałaś, tylko ukrywałaś to pod maską pewności siebie...mam racje?-
-nie-
-tak...widze to w twoich oczach...to niesamowite przerażenie...- pochylił się nad nią i przesunął nosem po jej szyi -podnieca mnie to Integral...- wyszeptał jej do ucha
-Marko...- nie wiedziała co ma robić. Była pewna, że nie ma racji, ona nie boi się nikogo, a już tym bardziej jego. Bała się jedynie...nagle oczy jej się rozszerzyły, przypominając sobie jej dzisiejszy sen... czy to możliwe, że miał coś wspólnego z nim?... Czy on właśnie miał ją.... Nie, to nie było możliwe... Zamknęła oczy, próbując sobie przypomnieć twarz mężczyzny z jej snu, niestety widziała ją jedynie rozmazaną.
-mam moc o której nawet Ci się nie śniło... Mam zamiar zawładnąć całym światem, chce żeby każdy na mój widok uciekał ze strachu...Zabije, każdego kto stanie na mojej drodze... Nawet Alucarda... W sumie mam zamiar i tak go zabić, a może zostanie moim wspólnikiem... Na pewno będzie mi wdzięczny za zgładzenie Cię... Wtedy już nikt nie będzie go kontrolował.... Nastanie nowa era... Nikt nie będzie czuł się bezpiecznie... Albo wiesz co, zamiast Cię zabijać zostaniesz moją niewolnicą... kiedy tylko będę chciał, będę przychodził do Ciebie i zaspokajał swoje potrzeby... Nie będę delikatny, możesz być pewna...lubię, gdy kobiety jęczą z bólu, błagają bym przestał, płaczą...- jego głos z każdym słowem stawał się coraz bardziej zachrypnięty -już to słyszę... twoje jęki proszące mnie bym przestał...twój krzyk wołający Nosferatu, lecz on nie przyjdzie, nie tym razem...- wsunął dłoń pod jej koszule i zacisnął na jej piersi -zamiast Stalową Dziewicą, będziesz Stalową Dziwką... nawet podoba mi się ten nowy przydomek... No tak, zapomniałem wspomnieć, że moi koledzy też chętnie Cię przelecą, więc doskonale będzie pasowała twoja nowa...-
-jeżeli myślisz, że się boję to jesteś w błędzie!- warknęła, przerywając mu, miała już dość słuchania jego słów
-nie, nie jestem w błędzie... boisz się, dobrze o tym wiesz, moja wizja rozdziewiczenia, przerażą Cię...- spojrzał na nią uśmiechając się kpiąco -to może zamiast teorii przejdziemy do praktyki?...- nie czekając na jej odpowiedź swoją mocą rozerwał jej koszule -nie bój się, jak będziesz grzeczna nie będę aż taki szybki- zaśmiał się kpiąco i popchnął ją a ona nagle sama nie wiedząc jak znalazła a się na łóżku z nadal unieruchomionymi nadgarstkami. -krzycz, błagaj, płacz!- jego głos był obsesyjny... Nie chciała się przed sobą przyznać, ale coraz bardziej zaczynała się bać, a serce waliło jej jak oszalałe...nie tak to sobie wszystko wyobrażała... Zamknęła mocno oczy, gdy ciężar jego ciała wgniótł ją bardziej w łóżko
~Alucard...~ pomyślała przerażona, gdy zaczął ściągać jej stanik.
-mówiłem, kochanie, że on nie przyjdzie...już Cię nie potrzebuję, już nikt Cię nie potrzebuje... należysz teraz do mnie, tylko i wyłącznie do mnie i mogę robić z tobą wszystko co tylko sobie zażyczę- gdy skończył mówić była już cała naga -nie sądziłem, że jesteś taka piękna, Integral- jego wzrok dosłownie pożerał ją, wiedziała, że nie ma już szans na uwolnienie się -na co czekasz, błagaj- wsunął dwa palce do jej łona i z satysfakcją słuchał jej jęku bólu -dobrze Integral...wiesz jak zadowolić swojego pana...- zaczął nimi poruszać, a ona choć bardzo chciała nie mogła powstrzymać jęków, które wydobywały się z jej ust. Tak miała skończyć? Jako dziwka obłąkanego człowiek władzą... to nie tak miało być... wygięła się w lekki łuk, czuła potworny ból... ~to nie tak miało być!~ krzyknęła w myślach ~Alucard...gdzie jesteś...?~ otworzyła oczy, nie chciała płakać, ona nigdy nie płakała, ona nie może płakać, nie może pokazać mu, że się boi....znów zamknęła oczy...więc dlaczego tak bardzo w tej chwili pragnie się rozpłakać, krzyczeć z bólu, prosić by przestał... dlaczego właśnie ona....Nie otworzyła już oczu, jedynie poczuła jak osuwa się w ciemność... czyżby właśnie mdlała, to było dziwne uczucie, jakby ktoś ją do tego zmuszał....

Obudziła się gwałtownie siadając na łóżku. Serce biło jej jak oszalałe, a różne obrazy przechodziły przez jej głowie, słyszała czyiś głos mówiący, że zostanie jego dziwką, będzie ją gwałcił kiedy tylko będzie chciał. Że zawładnie całym światem, a każdy będzie się go bał.... Tylko dlaczego nie mogła zobaczyć jego twarzy i rozpoznać głosu...? Nagle to zobaczyła, mężczyznę leżącego na niej, natomiast ona... była...naga... serce jeszcze szybciej zaczynało jej bić, o ile to było możliwe. Zakryła dłonią usta...czy ona...?
-Integral- usłyszała czyiś głos z boku, spojrzała tam... To był Alucard, patrzył na nią przenikliwie, jakby oglądał jej myśli.... Oczy jej się rozszerzyły z przerażenia, on właśnie widział to, co ona...? Widział to, co jej się przydarzyło...?
-A..alu..card...prze..estań...- Zamknęła oczy, spuszczając głowę w dół, a włosy zasłoniły jej twarz -wy..jdź...- nie mogła powstrzymać drżenia głosu -powie..edziałam wyjdź!- krzyknęła patrząc znów na niego -wynoś...się stąd! Niech nikt do mnie nie przychodzi!-
-Integral?!- zawołał Walter wbiegając do środka, widząc swoją panią w takim stanie przeraził się
-wynoście się stąd!-
-a..ale...-
-zostawcie mnie...w spokoju...- znów spuściła głowę i objęła się rękoma. Walter nie mógł ruszyć się z miejsca, Integral jeszcze nigdy tak nie wyglądała...poprzysiągł sobie, gdy znalazł ją nie przytomną w jakiejś sypialni, że zabije tego kto jej to zrobił... ale najbardziej bał się powiedzieć jej tego co zobaczył na pościeli, lecz patrząc na nią domyślał się, że już wie co jej się stało, w jej własnym domu...zawsze chciał by czuła się w nim bezpieczna, a teraz znów było tak jak kiedyś, gdy jej wuj prawie by ją zabił...

Jak komuś się notka nie spodoba, nie będę się dziwić...sporo w niej chaosu:)
Całuski dla moich Sisterek:)


... >> czwartek, 22 marca 2007 17:34:05komentarze [12]
Notka nie pokaże się jeszcze nie wiem, przez jaki czas…
Coś mi się stało z komputerem i teraz nie mogę nic zrobić, dopiero jak naprawią to obiecuje dodać kolejną część.



...Nie widziałeś mojego bólu? Czy może po prostu Cię nie obchodził?... >> środa, 28 lutego 2007 23:06:13komentarze [12]
Neta odzyskałam już tydzień temu, ale nie miałam weny i dla tego nic nie napisałam. Ten, kto kocha AxI, powinien się ucieszyć z końcówki tej notki, chociaż musze przyznać, że mi tak sobie się podoba, ale nie mnie to oceniać:)
I znów zapraszam wszystkich, którzy czytają moje opowiadanie na wspaniały blog: www.szajera.mylog.pl –ten, kto kocha Draco Malfoy’a równie mocno, co ja, musi tam wejść:)


Integral otworzyła gwałtownie oczy z szybko bijącym sercem. Była cała spocona a piersi unosiły jej się, co chwile do góry od nierównego oddechu. Podniosła się powoli na łóżku z lekko pochylona głową. Już dawno nie miała tak strasznego koszmaru, bo nie ma nic straszniejszego dla kobiety niż gwałt, a to właśnie jej się przyśniło. Przez chwile siedziała nieruchomo, a gdy już w miarę się uspokoiła, spojrzała na zegarek, była 5.24. No to długo sobie pospała, zaledwie trzy godziny. Wstała z łóżka, po czym wzięła swoje ciuchy i poszła do łazienki. Rozebrała się i weszła pod prysznic. Zamknęła oczy i pozwoliła by letnia woda spływała po jej nagim ciele. Była strasznie zmęczona a na dodatek brzuch nie dawał jej o sobie zapomnieć, znając życie jak zwykle wszyscy będą ją unikać w tym czasie, oprócz jednej osoby… on nigdy sobie nie odpuścił by jej trochę nie podrażnić, jakby sprawiało mu to przyjemność. ~za często o nim myśle~ pomyślała wychodząc. Wzięła ręcznik, po czym zaczęła się wycierać patrząc na siebie w lustrze. Powoli wzrokiem jeździła po swoim ciele, a jedną rękę postawiła na swoim brzuchu. Sama się dziwiła, że wygląda tak kobieco, wolała już być facetem, bo, po co jej być kobietą skoro wszyscy i tak uważają ją za „oziębła sukę”, ma już 24 lata i nadal jest sama, ale co się dziwić, kto by chciał być z nią?... Odwróciła się gwałtownie od lustra, czasami za dużo myśli. Owinęła sobie ręcznik wokół ciała i wyszła z łazienki, zauważając, że zamiast swojego garnituru wzięła tą przeklętą sukienkę, a dzisiaj nie zamierzała robić sobie wolnego…, gdy podchodziła do szafy zatrzymała się gwałtownie zauważając na swoim łóżku książkę… serce zaczęło bić jej trochę szybciej, gdy do niej podchodziła, nie miała pojęcia skąd ona się tu wzięła. Sięgnęła po nią i otworzyła na zaznaczonym fragmencie oraz zaczęła czytać ~Już dawno temu przestałam pytać, dlaczego mnie chciałeś… robiłam tak na początku, ale bardzo, dokladnie powiedziałeś, czego ode mnie chcesz… a ja i tak pozostałam ze swoimi pytaniami… potem nie było już żadnych rozmów, rzadko, kiedy zamieniliśmy z sobą parę słów… to wszystko było tylko bezrozumnym samozaspokojeniem… „nie jesteśmy parą, prawda?” „Jesteś moją fałszywą kochanką. Jestem twoim skrywanym grzechem”…, bo tu nie ma miłości. Nawet, jeśli ja kocham Ciebie…czasami zostawałeś i owijałeś się wokół mnie w swoim śnie. Mogłam udawać, że mnie kochasz.. Gdy się tak do mnie garnąłeś… lubiłam Cię, kiedy spałeś. Mogłam sobie wmówić, że to prawdziwa miłość. Często zastanawiałam się jak takie małe łóżko może być aż tak puste… byłam sama niezależnie od tego czy byłeś ze mną czy też nie… plącząc w ciszy czułam się jak błysk w twoim oku… przez chwile byłam w stanie udawać…, ale wszystkie moje uśmiechy były fałszywe. Lecz powoli uświadamiałam sobie, że to mnie zabijało. Sama twoja obecność była dla mnie trucizną… miałam pewność, że twoje pocałunki przyniosą mi śmierć… każda pieszczota, każda walka… za każdym razem czułam jak powoli się rozpadam… byłeś śmiertelnym poświeceniem. Nie widziałeś mojego bólu? Czy może po prostu Cię nie obchodził? Ale ty znowu odwróciłeś się do mnie plecami.. Czy to twoja odpowiedź? Cisza pomiędzy nami tylko to pogorszyła. Załamania są normą… liczę na to, że koniec tej wyludnionej drogi na urwisku jest coraz bliżej… będziesz za mną płakać? Tęsknić za mną? Czy też ktoś inny zajmie moje miejsce? Pod koniec to nie jest już takie ważne. Wszystko, czego chce, to przekroczyć przepaść… mój złudny kochanku, nie mam już więcej miłości do oddania…~przez chwile stała nieruchomo…, po co to miała czytać? To była jakaś przestroga?... Ale, do czego? Miało ją coś spotkać?... Tysiące pytań kłębiło jej się w głowię, nie dając jej spokoju…, ale jedno pytanie najbardziej ją nurtowałó…, kto zostawił tą książkę? Wróg czy przyjaciel?... Odwróciła się gwałtownie czując za sobą znajomy chłód, –czego chcesz?- Zmrużyła oczy patrząc w jego czerwone tęczówki
-chciałem sprawdzić jak się czujesz, Mistrzu- powiedział odpychając się lekko od ściany i podchodząc do niej
-jak widzisz dobrze- ona natomiast chciała się cofnąć, ale wtedy oznaczałoby, że się go boi, a nie chciała by tak sądził, wiec wyprostowana i z szybciej bijącym sercem czekała na to, co zrobi
-boisz się Mistrzu?- Zapytał nagle pojawiając się styłu za nią, tak, że dzieliła ich zaledwie kilkucentymetrowa odległość i bardzo dobrze mogła czuć zimno jego ciała
-niby, dlaczego tak sądzisz?- Głos jej trochę zadrżał, ale miała nadzieje, że tego nie wyczuł, chociaż tak naprawdę wiedziała, że nie ma, na co liczyć
-czuje jak szybko bije Ci serce- wyszeptał tuż przy jej uchu, a dłoń postawił na jej ramieniu powoli zjeżdżając w dół. O dziwo chłód jego dłoni sprawiał jej przyjemność…zamknęła oczy, czekając na więcej…
-skąd wiesz czy to, aby na pewno ze strachu?- jej głos równie był cichy jak wampira
-właśnie się zastanawiam, dlaczego teraz tak szybko Ci bije, bo wcześniej- powoli odwrócił ją w swoją stronę –wyczuwałem twój strach,…czego się bałaś Integral…?- Otworzyła oczy i znów na niego spojrzała
-nie wiem…- wyszeptała
-nie wiesz? Czy nie chcesz powiedzieć?- Objął ją jedną ręką w pasie i przyciągnął do siebie, tak, że ich ciała stykały się ze sobą. Pochylił się i złożył na jej wargach delikatny pocałunek, powodując u kobiety przyjemny dreszcz… sam nie wiedział, dlaczego to zrobił, może dla tego, że właśnie w tej chwili nie powstrzymywałaby go i chciał to wykorzystać? –Integral…- powoli nosem przesuwał po jej szyi, zastanawiając się, na co jeszcze mu pozwoli. Integral natomiast znów przymknęła powieki i odchyliła lekko głowę do tylu. Czy jej się wydawało czy sam dotyk Alucarda sprawiał jej przyjemność?… Ale to nie możliwe! Odepchnęła go gwałtownie od siebie i odsunęła się na bezpieczna odległość. Zacieśniła mocniej dłonie na ręczniku
-wyjdź- wycedziła przez zaciśnięte zęby, czując jak ogarnia ją wstyd, jak mogła znów pozwolić by ten wampir ją dotykał?...


Wybaczcie, że ominełam to co się działo wtedy na ulicy, ale nie miałam pomysłu na ciąg dalszy:)


... >> czwartek, 15 lutego 2007 22:39:55komentarze [18]
Ach,…co za życie… następna notka nie pojawi się przez najbliższy miesiąc może dłużej, sama nie wiem…
Chcecie wiedzieć, dlaczego? Powód jest prosty PRZEPROWADZAM SIĘ, niestety w nowym mieszkaniu nie mam Internetu. Moja mama powiedziała, że założy, ale jeszcze nie wie, kiedy… Zapomniałam wspomnieć, że przeprowadzam się już w sobotę, a jutro zaczynam się pakować, wiec nic nie napisze…wiem wiem pewnie będziecie się czepiać, że nic wcześniej nie napisałam, ale samo wyszło, nie miałam weny
Serdecznie zapraszam na stronke www.szajera.mylog.pl – jest to naprawdę świetne opowiadanie, zdecydowanie polecam! Najlepsze, jakie w życiu czytałam:)



...witam szanownych obywateli Londynu... >> niedziela, 4 lutego 2007 19:40:08komentarze [14]
Ale się zagalopowałam, strasznie długo nie pisałam notki. Na szczęście pod wieczór naszła mnie wena i coś naskrobałam.
Notkę dedykuje Sisterce=Klaudi, mam nadzieje, że i ty coś napiszesz, tak jak obiecałaś:P
Długo nie pisałam, wiec notka może się nie spodobać, ale to nic, zapraszam do czytania:)


-po co? Nie wolałbyś sam?- Odsłoniła się
-pytam się, wiec chce byś poszła ze mną-
-a, co powiesz na to, jeśli się nie zgodzę?-
-zgodzisz się-
-skąd ta pewność?-
-patrząc na Ciebie, wiedze, że chcesz iść-
-nie doczekanie…-
-Integral, idziesz?- Wstał
-jest późno, a poza tym nie chce mi się iść, jestem zmęczona-
-jak sobie życzysz- ukłonił się lekko i zniknął, zostawiając Integre w zdziwieniu. Nie spodziewała się, że tak szybko sobie odpuści. Westchnęła cicho, po czym podeszła do szafy i otworzyła ją. W garniturze z nim przecież nie pójdzie, ale w sumie nie miała nic innego, chociaż… zajrzala głębiej i dostrzegła upchnięte w głąb szafy czarne spodnie i również czarny sweter. Wyjęła je i przyjrzała się im, ona niby miała ubrać coś takiego? Chyba nie ma wyjścia. Weszła do łazienki i ubrała się, po czym spojrzała w lustro, jak dla niej sweter za bardzo przylegał do jej ciała, ogólnie nie podobało jej się, nie poznawała samej siebie, może lepiej garnitur?....~Integral, przestań marudzić, ubierzesz płaszcz i nic nie będzie widać~ pomyślała, po czym wyszła z pokoju i założyła na siebie swój czarny płaszcz. Stanęła, na srodku i westchnęła –Alucard- zawołała wampira, który zaraz potem pojawił się tuż przed nią
-wolałaś?-
-idziemy?- Odpowiedziała pytaniem na pytanie
-chcesz iść czy może wolisz się teleportować?-
-jak mogę woleć, skoro nigdy tego nie robiłam?-
-dlatego się pytam Integral, chciałabyś?-
-tak…- odpowiedziała niezbyt pewnie, coś jej się to nie podobało
-a wiec…- podszedł do niej i objął w pasie, na co ona się zarumieniła
-tak ma wyglądać…-
-spokojnie, zamknij oczy i zaraz będzie po wszystkim- przerwał jej
-nie jestem małym dzieckiem, wiec mów normalnie-
-chciałem Cię tylko uspokoić- uśmiechnął się krzywo
-ughm…nie musiałeś…-
-zamknij oczy i żadnych pytań- powiedział widząc jak usta jej się otwierają. Nie chętnie zrobiła to, przeklinając siebie w duchu za to, że w ogóle zgodziła się z nim gdziekolwiek iść. Nagle poczuła jakby się unosiła w powietrzu i jakby żołądek wywracał jej się do góry nogami. Lecz tak szybko to uczucie zniknęło jak się pojawiło. Otworzyła oczy z szybko bijącym sercem
-co to było?- Zapytała patrząc mu w oczy
-teleportacjaa, spodziewałem się, że tak na nią zareagujesz-
-a miałam inaczej?- Warknęła uwalniając się z jego objęć
-gdybyś zareagowała inaczej zdziwiłbym się-
-no dobra, teleportację mamy już za sobą, co teraz?-
-a, co byś chciała?-
-nie wiem, sam coś zaproponuj-
-może spacer?-
-a tak w ogóle gdzie jesteśmy?-
-w centrum Londynu, gdy tylko wyjdziesz z tej uliczki sama się przekonasz-
-i ja mam się tak pokazywać z tobą publicznie?- Spojrzała na jego ciuchy –rzucasz się w oczy z tym czerwonym płaszczem, kapeluszem, oczami… wymieniać dalej?- Uśmiechnęła się lekko
-zaraz coś na to poradzę- powiedział, po czym na jego ciele pojawiły się spodnie koloru czarnego i biała koszula, na którą w chwili obecnej miał założoną kurtkę, a jego oczy były koloru brązowego
-no no no Alucard, co za zmiana, nie poznałabym Cię, a co z…- zamilkła widząc, że gdy się uśmiechnął miał normalne zęby –jak dla mnie wyglądasz dziwnie-, chociaż musiała też przyznać, że i niesamowicie przystojnie, ale i tak woli go w normalnej postaci, o ile tak to można nazwać –to, co z tym spacerem?-
-chodźmy- podał jej ramie, które ona chwyciła i już po chwili wyszli na chodnik. Chociaż była już bardzo późna pora i tak spotykali na ulicy ludzi, którzy patrzyli na nich dziwnie, co Integre bardzo krępowało.
~mam coś na twarzy czy jak…~ pomyślała widząc jak kolejna osoba się na nią patrzy
~podziwiają twoją urodę Integral, dlatego się patrzą~, gdy usłyszała, co powiedział zarumieniła się i spojrzała w bok by to przed nim ukryć, chodź nadaremnie, bo on i tak to dostrzegł, ~gdy nie zakładasz tych swoich garniturów wyglądasz jak prawdziwa kobieta, chociaż zawsze o tym wiedziałem~
~wiem, wspominałeś już o tym~ zarumieniła się jeszcze bardziej przypominając sobie ich „przygodę”, gdy pierwszy raz zobaczył ją nagą, po co ona o tym wspominała…jęknęła w duchu.
~to była bardzo interesujące spotkanie~ powiedział uśmiechając się krzywo. Już miała coś odpowiedzieć, gdy nagle zatrzymali ich jacyś czterej mężczyźni tarasując im drogę swoimi ciałami
-witam szanownych obywateli Londynu-, odezwal się jeden uśmiechając się ironicznie.


Co będzie dalej możecie się sami domyślać, chociaż przyznam, że jest to do przewidzenia:)




...a może Mistrzu, chciałabyś iść ze mną?... >> środa, 17 stycznia 2007 16:22:39komentarze [186]
Udało mi się dorwać do kompa! Brzuch mnie już nie bolał od dwóch dni i chciałam coś napisać, ale niestety mój brat przyjechał, a jak on jest, to komputera nawet na oczy nie widze! Na szczęście poszedł gdzieś z kolegą i udało mi sięXD
Wygrał kandydat numer trzy, jak widziałam to nikomu on do głowy nie przyszedł:)



Jakie było jej zdziwienie widząc tam –Marko! Co ty tu robisz?!- Warknęła, nie dość, że miał czelność tu przychodzić to jeszcze jakby nigdy nic leży sobie u niej na łóżku
-chciałem z tobą porozmawiać-
-nie mam czasu, idę teraz spać-
-i o to mi chodzi, cały czas mnie spławiasz- wstał z łóżka i powoli zaczął iść w jej stronę
-jestem widocznie zajęta, jakbyś nie wiedział mam całą organizacje na głowie-
-ale to wcale nie znaczy, że nie możesz zamienić ze mną paru zdań, nie warcząc przy tym- stanął obok niej, był oddalony o niecały metr, a jej się nagle zrobiło gorąco i głupio, nie z powodu tego, że go olewała tyko, dlatego, że widzi ją pół nagą, a na dodatek nie zapięła całej koszuli
-przykro mi Marko, ale teraz nie mam ochotę na rozmowę, jestem zmęczona-
-jak widzę kładłaś się już spać- dotknął jej ramienia, jakoś nie mógł się oprzeć, ta kobieta go pociągała, a widząc ją w takim stroju…
-Marko- z rozmyślań wyrwał go jej glos –wracaj do siebie- strąciła jego dłoń, przy okazji odpychając go i kierując się w stronę łóżka
-jak dla mnie jest za wcześnie-
-za wcześnie?- Spojrzała na zegarek, była 1.02 –a tak poza tym to byłeś dzisiaj na akcji?-
-byłem i widziałem Cię-
-to może powiedz mi, co się tam dokładnie działo- położyła się na łóżku, przykrywając kołdrą
-w sumie to nic, gdy już sprzątnęliśmy prawie wszystkie ghule, zjawił się, Hikaru ze swoja bandą no i przy okazji zabrał ze sobą swoje ghule- mówiąc to usiadł na jej łóżku i oparł się o kolumnę, spojrzała na niego lekko mrużąc oczy, jak dla niej za dużo sobie pozwalał, ale póki, co nie zamierzała nic robić
-wciągu tych kilku dni przybyło mi dwóch wrogów…-
-dwóch?-
-tak, Hikaru i to coś, co mnie zaatakowało w lesie-
-no tak, masz zamiar coś z tym zrobić?-
-tzn.?-
-wysłać tam jakiś oddział-
-nie myślałam o tym, ale może tak zrobię, chociaż wydaje mi się, że już dawno ich tam nie ma-
-a widziałaś ich, chociaż?-
-nie, ale na pewno nie byli to ludzie-
-może wampiry?-
-nie wydaje mi się-
-skąd ta pewność?-
-sama nie wiem, ale wampiry od razu by się rzuciły mi do gardła a one chciały mnie wciągnąć do wody, jakby porwać?-
-na to wygląda- uśmiechnął się lekko –będziesz musiała na siebie uważać-
-w organizacji nic minie grozi-
-czy, aby napewno?-
-tak, jestem tego pewna-
-wydaje mi się ze już wkrótce przyjdą tu i znowu będą chciały Cię porwać-
-nie wydaje mi się-
-dlaczego?-
-bo jak już zdążyłam zauważyć, to są wodne stworzenia-
-wiesz o tym, że ktoś ma nad nimi władze, wiec na pewno coś wymyśli by mogły tu przyjść-
-zobaczymy, a póki, co nie mam zamiaru zawracać sobie nimi głowy-
-a Hikaru? Nim tez nie masz zamiaru…-
-nie, bo niby, po co? To kolejny idiota, który chce mnie mieć dla siebie i nim również nie będę się przejmować- przerwała mu, powoli zaczęła tracić przy nim cierpliwość, jak on śmie w ogóle ją pouczać! Doskonale da sobie rade, gdy przyjdzie czas na walkę, a teraz póki, co ma to gdzieś –jestem zmęczona, idź do siebie- zdjęła okulary i postawiła je obok na szafce
-jak chcesz, dobranoc-
-dobranoc- po chwili mężczyzna wyszedł z pokoju, gasząc za sobą światło i zamykając drzwi. Niestety długo nie pobyła sama, po chwili w jej pokoju zmaterializował się Alucard –a ty, czego chcesz?- Warknęła
-widze, że twój nowy „przyjaciel” bardzo martwi się o ciebie- powiedział z ironią w głosie
-jeżeli to wszystko, możesz już odejść- zakryła się kołdrą, kolejny dupek, który nie potrzebnie zawraca jej głowę, dlaczego akurat w te dni nie da jej spokoju
-ależ Mistrzu, uwolniłaś mnie wiec teraz się ze mną męcz- gdy to usłyszała dałaby sobie rękę uciąć że uśmiechnął się w ten swój głupi sposób
-nawet nie wiesz jak bardzo tego żałuję- mruknęła do siebie, ale on oczywiście to usłyszał, nawet przez kołdrę
-skoro tak to uwolnij mnie- usiadł na łóżku, przy okazji pozbywając się płaszcza i kapelusza
-kpisz?- Odsłoniła się, siadając i dopiero teraz zauważyła jak blisko niej jest –jesteś mi potrzebny i póki, co nie mam zamiaru tego robić-
-bardzo często używasz tego zdania- uśmiechnął się szelmowsko
-co ty nie powiesz- zgrzytnęła zębami –po co tu przylazłeś, nie powinieneś gdzieś się…
-mam czas…noc jeszcze młoda- przerwał jej
-skoro tak to idź i pozwól mi się wyspać- znów zakryła się kołdrą, kładąc się
-a może, Mistrzu, chciałabyś iść ze mną?-




---------------------------------------------
Design: Lauralanthas
From: Szablony 33
Order?
Jesteś wampirem na tym blogu.

Księga gości


Dodaj do ulubionych

Linki
Mylog
Mylog.pl

Opowiadania
Hermiona i Draco
Z perspektywy Draco xD
Nitsu i Ui
stopic serce zimne jak lod...
Rei Aida
Lili i James
ice-and-fire
Paulinka- DxH
hellstories

Piosenki
Ciara-oh
Rihanna-we ride
Hilary Duff-play with fire
Jennifer Lopez-get right
Snoop Dogg
Cassie-long way 2 go
P.Diddy i Christina Aguilera
Jude- That Girl
Story of a Girl
Jude- Your Eyes
Gaara Addicted
Flyleaf
Evanescence
Jude & Boys Attack
Jude-How Strong
Green Day
Jude-Me out of me
Jude&Shay
Shakira- La tortura
Kelly Clarkson-Where is your heart?
PCD-Wait A Minute
Jude-Liar Liar
Full Metal Alchemist The Only Difference
Jude-Time to Be Your 21
Avril-My Happy Ending
P.Diddy i Nicole

Tokio Hotel
Bill Kaulitz:*
Ubers Ende Der Welt



Archiwum
2006
październik (4)
listopad (1)
grudzień (5)

2007
styczeń (6)
luty (3)
marzec (1)
kwiecień (2)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
sierpien (1)
listopad (1)

2008
marzec (1)
sierpien (1)



Ulubione
siepaczintisztuka-kochaniahelsing-biomiyabi55historia-milosci-draconaszajeraintegralintegral-and-her-servantsasusakulollipops

Kluby